W swoim debiutanckim sezonie w Tauron Basket Lidze, Rosa Radom zajęła dziesiąte miejsce w tabeli. Na parkietach ekstraklasy w tym roku po raz pierwszy występował Jakub Zalewski. Zawodnik radomskiego beniaminka miniony sezon może zaliczyć do udanych. Często jego dobra gra była zaskoczeniem dla fachowców. Z koszykarzem Rosy rozmawiał Michał Nowak.
Dziesiąte miejsce - 10 zwycięstw, 22 porażek na koncie - to bilans Rosy Radom na koniec sezonu 2012/2013. Jak ocenisz występy radomskiego beniaminka w debiucie w Tauron Basket Lidze? Czy to jest to czego oczekiwaliście?
- Myślę, że każdy liczył na trochę więcej, chociaż to był pierwszy nasz sezon w ekstraklasie. Zawsze jednak chce się grać o najwyższe cele i osiągnąć jak najlepszy wynik. Przedsezonowy cel założony przez klub osiągnęliśmy, ale szczerze powiedziawszy to był cel minimum i chcielibyśmy, żeby w ostatecznym rozrachunku na naszym koncie było trochę więcej zwycięstw, szczególnie przed własną publicznością. Przed przyszłym sezonem jest co poprawić, trzeba zbudować nowy zespół, trochę zmian na pewno będzie i w kolejnym roku już grać o wyższe cele.
W kilku meczach zabrakło Wam niewiele aby odnieść zwycięstwo.
- Wygrywaliśmy w tym sezonie z takimi zespołami jak Anwil czy Stelmet i to w halach rywali, także na pewno jest potencjał. U siebie bardzo mało nam brakowało, aby pobić ciągle jeszcze aktualnego mistrza Polski. Były lepsze i gorsze momenty. Trzeba się cieszyć z tego co było. Każda drużyna ma słabsze i lepsze chwile. Koszalin także był typowany na walkę o dużo wyższe lokaty, a musiał się bić w tej dolnej szóstce o awans do fazy play-off. To jest sport. Trzeba na spokojnie przeanalizować błędy i przed nowym sezonem wyciągnąć wnioski i powalczyć już o najlepsza ósemkę.
W minionym sezonie Rosę Radom prowadziło dwóch szkoleniowców. Zaczynał Mariusz Karol, a potem na ławce trenerskiej ekipy z Radomia zasiadł Wojciech Kamiński. Jesteś w drużynie od początku sezonu, a więc możesz ocenić - czym różnił się zespół Karola od drużyny Kamińskiego?
- Było bardzo dużo zawirowań, przewinęło się przez nasz zespół siedemnastu zawodników w minionym sezonie. Kiedy trenerem był Mariusz Karol na pewno wygrywaliśmy bardzo mało spotkań, a wiadomo, że jeśli się nie zwycięża to na pewno jest się nieco podminowanym. Bardzo się chce wygrywać i może nie wychodzić. Graliśmy wtedy szybką koszykówkę, luźniejszą, oddawaliśmy w miarę szybkie rzuty. Czasem brakowało zimnej krwi. U trenera Wojciecha Kamińskiego nasza gra była bardziej ułożona, oparta na grze pick and roll’owej, bo doszedł do naszego zespołu Nic Wise, który dobrze się odnajdywał w tej taktyce. Widać było, że nasza gra wygląda trochę inaczej niż wcześniej.
Dopiero uczycie się Tauron Basket Ligi, radomscy kibice również. Na trybunach w hali MOSiR-u na waszych pojedynkach często zasiadał komplet widzów. Widać, że kibice są spragnieni basketu na najwyższym poziomie.
- Na pewno tak. Jeśli jeszcze gra się zacięte mecze z dobrymi drużynami, to musi się to podobać. Radom ogólnie jest spragniony sportu na najwyższym poziomie. My jesteśmy w najwyższej klasie rozgrywkowej i automatycznie ludzie chcą przychodzić oglądać nas i te najlepsze zespoły. Myślę, że w przyszłym sezonie trzeba im będzie dać więcej radości i wygrać więcej meczów we własnej hali.
Jak ocenisz swoją postawę w minionym sezonie? Zaliczyłeś kilka naprawdę świetnych występów. Końcówka już nieco gorsza chyba ze względu na uraz?
- Przez kontuzję mogłem w ogóle nie wystąpić w dwóch ostatnich spotkaniach, ale tak się zdarzyło, że musiałem grać, bo byliśmy trochę osłabieni. Myślę, że mogę ten sezon zaliczyć do udanych, jestem zadowolony, choć oczywiście pozostaje pewien niedosyt. W końcówce było może lekkie wyeksploatowanie organizmu, ale w ciągu całego sezonu uzbierało się kilka dobrych występów jak te z Turowem czy Polpharmą. Cieszę się z tego i wiem, że mogę grać na wysokim poziomie. Teraz trzeba ćwiczyć, udoskonalić parę elementów gry i mam nadzieję, że w przyszłym sezonie również będę mógł dużo wnieść do drużyny, o ile oczywiście zarząd będzie mnie widział w kadrze.
Czyli chcesz zostać w Rosie na kolejny sezon?
- Na razie muszę odpocząć. Chciałbym zostać w swoim mieście i w tej drużynie. Jestem oddany temu klubowi od wielu lat. Żadne rozmowy jednak jeszcze się nie odbyły i zobaczymy jak sytuacja się potoczy.